Odwiedziłem sklep muzyczny, żeby pobawić się pianinami elektronicznymi. Że niby dla dziecka chcę kupić :) Zaznaczyłem, że chciałbym posłuchać ich na słuchawkach i że przyniosłem własne. Sprzedawca zerknął na moje zamknięte Sennheisery HD 25 SP i podpowiedział, że nie polecają ich dla dzieci, bo nie obejmują całego ucha i dziecko się męczy. On pokaże mi takie, które najczęściej dołączają rodzicom do kupowanych pianin.
No i niestety, tak jak się spodziewałem, pokazał mi AKG K 55. - Panie - powiedziałem - ja się tego pozbyłem jak tylko nazbierałem kasy na lepsze. Na co on, że da mi nowszy model, K 77. Czemu nie, wziąłem i wypróbowałem. Większość pianin Yamahy miała po dwa wyjścia słuchawkowe, więc testowało się łatwo. O zgrozo, o matko! Tego się nie da opisać. Od wielu lat nie miałem do czynienia z niskiej klasy słuchawkami, dlatego szok był tym większy. Jak można, powtarzam, jak można na czymś takim słuchać dźwięku pianina? Nie chcę próbować opisywać co usłyszałem i porównywać do Sennheiserów. Chciałbym tylko wyrazić żal i serdeczne współczucie dla ludzi, którzy, kupując instrument za kilka(naście) tysięcy złotych, od początku obniżają jego klasę o kilka poziomów, odsłuchując go na rekomendowanych przez sklep słuchawkach. Oczywiście, różnica w cenie między Sennheiser HD 25 SP a AKG K 77 jest znaczna (ponad trzykrotna), ale jeśli słuchawki mają stanowić istotną część zestawu, to warto jednak zainwestować więcej, wydając i tak już niemałą kasę.
0 Comments